Polska jutra

Il s’est passé un jour…

Je vous propose une nouvelle série de publication. Je vous ferai une revue de la presse ancienne française en rapport avec l’actualité polonaise de l’époque.

Aujourd’hui, vous découvrirez l’article paru dans le Figaro le 19 janvier 1919 et signé Ch. Dauzats

Zdarzyło się pewnego dnia…

Proponuję wam nową serię postów. Będzie to przegląd francuskiej prasy dawnej w poszukiwaniu wiadomości o Polsce z tamtych czasów.

Dzisiaj przeczytacie artykuł, który pojawił się 19 stycznia 1919 roku na łamach dziennika « Le Firago » autorstwa Ch. Dauzats.

19011919_Figaro

POLSKA JUTRA

Pod przewodnictwem Jego Cesarskiej Wysokości księcia Bonaparte, w otoczeniu panów Henry Cordier, Dmowskiego, generałów Hallera, Bailloud, Lebon, panów Edmonda Perrier, Froidevaux, Blondel, oraz sekretarza generalnego G. Grandidier, zebrało się Towarzystwo Geograficzne, aby wysłuchać konferencji pana G. Lacour-Gayet z Instytutu na temat « Polska na kongresie pokojowym »

Po przemówieniu prezydenta i krótkiej wypowiedzi pana Froidevaux, Jego Cesarska Wysokości książę Bonaparte oddał głos panu G. Lacour-Gayet. Konferencja, zwieńczona owacjami publiczności, zawarła w sobie przedstawienie i objaśnienie mapy sporządzonej przez Polski Komitet Narodowy, w zgodzie, ufamy, z wysokimi władzami międzynarodowymi. Polska, która rok 1919 ujrzy powstałą z popiołów, posiadać będzie 456000 kilometrów kwadratowych i 38 milionów mieszkańców.

Na zakończenie Pan Lacour-Gayet wyraził życzenie, aby Wojsko Polskie generała Hallera mogło desantować w ujściu Wisły według obietnicy złożonej ostatnio przez Wyższą Radę Wojenną Sprzymierzonych. Wojsko Polskie, wsparte kontyngentami sprzymierzeńców, utworzy zaporę przeciw napływowi Bolszewizmu. Z drugiej strony przymierze, które zwiąże Polskę i jej sąsiadów Rumunię i Czechosłowację, będzie stanowić najlepszą gwarancję pokoju w Europie Centralnej.

Drogi przeznaczenia – fragment Potentatów Maurice’a Druona

Après les obsèques de Jean de la Monnerie, Anatole Rousseau propose de ramener Simon chez  lui. Dans la Delaunay-Belleville du ministre il parlent vie et destin

Po pogrzebie Jean de la Monnerie, Analote Rousseau oferuje podwieźć Simon do domu. W Delaunay-Belleville ministra rozmawiają o życiu i przeznaczeniu.

Zazdroszczę panu rzekł Anatole Rousseau że obraca się pan w towarzystwie poetów, piszę prace doktorskie, ma czas na to wszystko. Ja również pisywałem w mojej młodości. Nawet opublikowałem niemało w przeglądach. Jednak porzuciłem to wszystko już dawno. Nie śmiem nawet rzec ile lat temu. Ale czesto bardzo pragnę do tego powrocić. Każdy z nas, szanowny panie, ma w sobie na samym poczatku wiele dróg przeznaczenia. Tylko nigdy nie wiadomo, czy życie sprowadziło nas na właściwą.

No chyba że powiedział Simon mamy tylko jedno przeznaczenie i tą czy inną drogą ostatecznie musimy je osiagnać.

Nie wydaje mi się odpowiedział Rousseau wierzę wręcz, że każdy człowiek został stworzony do czegoś lepszego, niż to co wybrał.*

* Cet extrait a été traduit à partir de l’édition suivante : Les Grandes Familles, Maurice Druon, Le Livre de Poche, p 109.

Wokulski à Paris

Paris vu par … Wokulski, protagoniste du roman La Poupée (Lalka) écrit par Prus et publié entre 1887 et 1889 dans le journal Kurier Codzienny.

Wokulski se rend à Paris vers 1878 et voici comment il appréhende cette ville :

D’apparence chaotique, Paris s’organise avec ordre et logique bien que la ville ait été bâtie au cours des siècles par des millions d’hommes qui ne surent rien les uns des autres et n’envisagèrent pas une logique ou un style précis.

Paris possède ce que nous pourrions appeler une colonne vertébrale ou un axe de cristallisation de la ville.

Le Bois de Vincennes se trouve du côté sud-est et l’extrémité du Bois de Boulogne, du côté nord-ouest. De la sorte, l’axe de cristallisation de la ville ressemble à une chenille géante (de presque six verstes de longueur) qui se dirigerait vers le Bois de Boulogne.

1867_Ledot_Pocket_Map_of_Paris,_France_-_Geographicus_-_Paris-ledot-1867.jpg
Plan de Paris 1867 (Ledot Frères)

Sa queue est posée sur la place de la Bastille et sa tête repose sur la place de l’Étoile. Le tronc effleure la Seine. Les Champs-Élysées, c’est son cou. Les Tuileries et le Louvre forment son corset. L’Hôtel de Ville, Notre-Dame et enfin la Colonne de Juillet composent sa queue.

Cette chenille a de nombreuses pattes de longueurs différentes. La première paire de pattes va à gauche jusqu’au Champs de Mars, au Palais du Trocadéro et à l’Exposition ; à droite, jusqu’au cimetière de Montmartre. La deuxième paire de pattes, plus courtes, gagne, à gauche, l’École militaire, l’Hôtel des Invalides et la Chambre des Députés, à droite l’église de la Madeleine et l’Opéra. La paire suivante (toujours en direction de la queue) rejoint l’École des Beaux-Arts à gauche et, à droite, le Palais Royal, la Banque et La Bourse ; la paire d’après rattrape  l’Institut de France et l’Hôtel de la Monnaie à gauche et, à droite, les Halles centrales. La dernière paire enfin nous mène au Palais du Luxembourg, au musée Cluny et à l’École de Médecine à gauche et, à droite, à la place de la République avec la caserne du Prince-Eugène.

Guilmin_map_of_Paris,_France,_Monuments_-_Geographicus_-_Paris-Guilmin
Plan de Paris 1890 (Guilmin)

Wokulski se rendit compte que, indépendamment de l’axe de cristallisation et de la configuration des contours de la ville, il existe à Paris des pans entiers de l’activité humaine disposés selon un ordre. L’industrie et les artisans se  groupent  entre la place de la Bastille et celle de la République. En face d’elles, de l’autre côté de la Seine, se trouve le Quartier Latin, nid des étudiants et des savants. Le commerce d’exportation et les finances se ramassent entre l’Opéra et  la Place de la République. Les débris de l’ancienne noblesse se recoquillent entre Notre-Dame, l’Institut et le cimetière du Montparnasse. Le quartier des nouveaux riches s’étale de l’Opéra jusqu’à la place de l’Étoile. En face sur la rive gauche, nous avons, à côté de l’Hôtel des Invalides et de l’École Militaire, le siège du monde militaire et  des expositions universelles.

Toutes ces observations de Wokulski firent naître dans son esprit de nouvelles idées  auxquelles il n’avait pas songé auparavant ou qu’il n’avait qu’effleurées. Ainsi une grande ville, tout comme une plante ou un animal,  dispose-t-elle d’une anatomie et d’une physiologie qui lui sont propres. Ainsi, l’œuvre de millions d’hommes, qui trompettent leur libre arbitre, donne-t-il le même effet que le travail d’abeilles bâtissant leurs alvéoles en prismes réguliers, ou bien le travail de fourmis érigeant une fourmilière en forme de cône, ou encore les composés chimiques s’arrangeant en cristaux réguliers.*

*Le fragment a été traduit à partir de l’édition suivante : Lalka, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1982, Tome II, pp. 27-29DSCN4406

Miłosna mozaika : ślub

 

joel
Joel Pommerat, auteur de la Réunification des deux Corées

Le deuxième extrait tiré de la Réunification des deux Corées que j’ai traduit pour vous.

Drugi fragment pochodzący z Zjednoczenia Obu Korei, który dla Was przetłumaczyłem.

 

 

 

 

 

-Ślub-

Korytarz w pałacu ślubów. Krystyna, ubrana w suknię ślubną oraz Krystian idą w stronę  sali, w której odbędzie się ich ślub.

 

KRYSTIAN: No pocałowałem ją. Kurde, nie rujnujmy sobie naszego dorosłego życia z powodu nic nie znaczącego pocałunku.

EWA : (do Krystiana). Ej, to wychodzi na to, że całowałeś się już ze wszystkimi kobietami z naszej rodziny ?

KRYSTYNA :  Jak to ?

KRYSTIAN : Co chcesz przez to powiedzieć?

EWA : Nie wiesz, co chcę powiedzieć?

KRYSTYNA :  No właśnie, co chcesz przez to powiedzieć?

EWA : Nie, już nic.

KRYSTYNA : No dalej, skoro już powiedziałaś “a”, to powiedz “b”.

EWA : No więc, jakieś pięć lat temu, też się nam to przytrafiło…  Pocałowaliśmy się raz i to wszystko.

KRYSTYNA : Jak się całowaliście ?

EWA : Normalnie. Nie zademonstruję ci teraz przecież.

KRYSTIAN : Ale to nie ma nic wspólnego. To było dawno, na jakiejś imprezie i do tego byliśmy kompletnie pijani.

EWA : Dzień po, my również rozmawialiśmy o tym, co się stało. No i uzgodniliśmy, że nie będziemy już do tego wracać.

MĄŻ MARII : To znaczy, że odwołujemy wszystko?  Idę uprzedzić innych.

Wychodzi

KRYSTIAN : Nie !! (do Marii). Mario, mam nadzieje, że twój mąż tylko tak żartował.

MARIA : Tak mi się zdaje.

KAROLINA : Ewka, co ty właściwie sugerujesz, mówiąc nam to ? Że w tobie też się kocha ?

KRYSTIAN: Nie ! To się nie dzieję na prawdę. Czy zdajecie sobie sprawę, do jasnej cholery, że rozpieprzacie plany na przyszłość Krysi i mnie ? I to wszystko o  kilka niewinnych pocałunków. To nie wiarygodne. Niewiele   brakuje, a uwierzyłbym, że żyjemy w dziewiętnastowiecznej katolickiej sekcie na jakiejś zapomnianej wsi. To nie możliwe.

KRYSTYNA : A to dlaczego ? Być postępowym, znaczy uwodzić wszystkie siostry z jednej rodziny ?

Miłosna mozaika : rozwód

Dans cette rubrique je présenterai des extraits d’œuvres dramatiques. Ces textes n’étant jamais traduits, je désirerais les faire connaître à mes lecteurs polonais ou français(selon la langue source du texte).

Le premier cycle des traductions sera consacré à La Réunification des deux Corée, pièce de Joël Pommerat mise en scène par l’auteur  à L’Odéon de 10 décembre jusqu’au 31 Janvier 2015.DSCN4402Pierwszy cykl tłumaczeń poświęcony będzie sztuce Joëla Pommerata o tytule La Réunification des deux Corées (Zjednoczenie obu Korei). wystawiona przez autora w teatrze Odeon od 10 grudnia do 31 stycznia 2015.

 

-rozwód-

Bliżej nieokreślone miejsce. Kobieta w płaszczu, około pięćdziesiątki, odpowiada na pytania innej kobiety, której nie widać

GŁOS KOBIETY : Od Ilu lat jest Pani mężatką ?

KOBIETA : Od dwudziestu.

[…]

KOBIETA : Mój mąż jest bardzo dobrym człowiekiem. Nie mam mu nic do zarzucenia. Był wspaniałym ojcem. Nigdy się nie kłócimy. Mamy bardzo wygodne mieszkanie. Lubimy oboje muzykę kameralną . No i zapisaliśmy się do grupy muzyki kameralnej.  Zajmujemy się więc muzyką kameralną.

GŁOS KOBIETY : Proszę wybaczyć, że zapytam, ale czy przypadkiem  nie poznała Pani kogoś?

KOBIETA : Nie.

GŁOS KOBIETY : A Pani mąż?

KOBIETA : O ile mi wiadomo, też nie.

GŁOS KOBIETY : Nie będzie się pani czuć osamotniona ?

KOBIETA : Myślę, że tak. Ale wolę samotność od  braku miłości.

GŁOS KOBIETY : A jak się objawia taki brak miłości?

KOBIETA : Wcale się nie objawia.

Un souvenir d’avant-guerre

Le cycle Paris vu par… est consacré à des extraits, pour la plupart d’œuvres romanesques polonais en rapport avec la capitale française, qui bénéficie dans la littérature et la culture d’une aura souvent symbolique, parfois assez « cliché » selon la multitude des regards portés sur elle.

 

La première traduction de ce cycle est tirée de  Wariacje pocztowe (1973),  roman de Kazimierz Brandys :

« Une opinion ou une image peut nous servir de réponse. L’une et l’autre sont toujours partielles. La guerre, c’est aussi une coupure dans l’indifférence. Peut-être est-elle autre chose que « aussi ». Je n’en ai pas d’image complète.  Elle s’est volatilisée. De ce Paris d’avant-guerre, dont je me souviens encore, il ne me  reste qu’un fragment  : quelque place quadrangulaire avec une église ; des saints dans les niches de celle-ci ; des bateaux d’enfants autour d’une fontaine et un garçon à patins. Quant à la guerre, je me souviens du jour de la mobilisation. »*

*Le fragment a été traduit à partir de l’édition suivante : Wariacje Pocztowe, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1994, Kolekcja prozy polskiej XX wieku, page 180.

DSCN4396